dziwne jest widzieć, jak świat przeszłości znika przed moimi oczami od 2012 do 2024 roku pisałem kod w długich sesjach siedząc w vimie -- czasami pisząc, głównie myśląc, przełączając się między różnymi terminalami, wprowadzając zmiany, patrząc na błędy, googlując, czytając stackoverflow... Byłem dumny, że noszę w głowie te ogromne abstrakcje. Znałem każdy zakątek i zakamarek mojej logiki biznesowej, jak sąsiedztwo, w którym mieszkasz. Czułem się wyjątkowo szybki, gdy uzupełniałem tabem długą nazwę zmiennej. Fajnie. Umieściłem każdy nawias, każdy średnik, samodzielnie. Setki tysięcy z nich. A jak wielka fala zmywająca twój zamek z piasku na plaży, teraz to wszystko zniknęło. Inżynieria nigdy już nie będzie taka, jak kiedyś. Co jest dla mnie szczególnie znaczące, to to, że ledwie istnieje zapis tego, jak to było: spędziłem tysiące godzin pisząc oprogramowanie i nie sądzę, żeby istniał jakikolwiek nagrany filmik, na którym to robię. Pamiętam, jak to było: długie przerwy w medytacyjnej ciszy, frustracja związana z polowaniem na szczególnie trudnego buga, ulga i radość z jego rozwiązania, wyrazy smaku i pomysłowości, które towarzyszą każdemu ręcznemu rzemiosłu. Ale trudno jest przekazać, jak to było komuś, kto nigdy tego nie doświadczył. Jak w każdej historii, narracja brakuje głębi: naprawdę trzeba było tam być.