Sam Harris siedzi cicho, gdy Bill Maher krytykuje NYT za skłanianie czytelników do wyrażania opinii na temat „wojny w Iranie”. „Drugi dzień wojny… Nagłówek New York Times brzmiał ‘Zginęli amerykańscy żołnierze’. To było to, od czego zaczęli.” „Ale potem, w kraju, w którym czytałem, że 80 do 90% ludzi cieszy się, że Ajatollah odszedł, jakie zdjęcie pokazali? Zdjęcie ludzi opłakujących Ajatollaha…” „Nie mogę uwierzyć, że ktoś w redakcji nie pomyślał: ‘Mam świetne zdjęcie ludzi tańczących na ulicach.’ Tak, wybierzemy 10%, którzy żałują, że Ajatollah nie żyje, bo to skieruje myśli naszych czytelników w stronę: ‘O, to zła wojna, w którą warto się zaangażować.’” „To dla mnie różnica w tym, co media robią teraz, a co wcześniej nie miały miejsca. Skierowujecie mnie w stronę opinii, podczas gdy chciałbym, żebyście po prostu powiedzieli mi, co się wydarzyło.” Po kilku niskiej energii „tak”, Harris przyznał: „Granica między aktywizmem a dziennikarstwem wyraźnie się zatarła.”