Czy dziewczyny, które towarzyszą w KTV, są brudne? Anonimowy internauta: Nie wiem, co to znaczy być czystym. Pracuję jako towarzyszka w KTV. Ale w środę, gdy byłam w pracy, spotkałam trzy tak zwane "porządne dziewczyny", które mnie obrzydziły. Tego dnia odbywała się integracja w dużej firmie, towarzyszyłam męskiemu kierownikowi. Ich dział przyprowadził też trzy koleżanki. Śpiewaliśmy sobie dobrze, a te trzy dziewczyny zaczęły się zbliżać do kierownika. Jedna chwyciła go za rękę, druga usiadła obok niego, a trzecia nawet usiadła mu na kolanach. Zamurowało mnie. To nie jest udawanie, naprawdę nie rozumiem. Co wy robicie? Chcecie mnie zdominować? Siedzicie mu na kolanach, a ja gdzie mam usiąść? Na jego głowie? Szybko wyślizgnęłam się z tłumu i schowałam się w toalecie, żeby wysłać wiadomość do przyjaciółki i ponarzekać. Gdy ochłonęłam, pomyślałam, po co mam się w to wciągać? Jestem w tym miejscu, spokojnie zarabiam swoje pieniądze, nie flirtuję z klientami, nie stosuję sztuczek, nie robię niczego zbyt ekstrawaganckiego, klienci mnie szanują, a ja też szanuję tę pracę. A tu nagle, kilka "porządnych osób" zmienia standardy obsługi. Więc mówienie o tym, czy ktoś jest "czysty", to naprawdę bzdura. Niektórzy ludzie są z natury sabotażystami, mają porządną pracę, ale to im nie wystarcza, muszą stosować takie metody. Nie tylko szkodzą swoim kolegom, ale nawet nam w nocnych klubach jest z tym niewygodnie. A ja wcześniej też pracowałam w porządnej firmie, Chciałabym powiedzieć niektórym kierownikom z "normalnych" firm: Jako męski kierownik, nigdy nie powinieneś mieć myśli o swoich podwładnych, praca jest po to, aby zarabiać na życie, a jeśli musisz flirtować w miejscu, gdzie się je, na pewno skończysz z pustymi rękami.