Większość z nich, miliarderów i superbogatych, nie jest prawdziwymi liberałami. Po prostu udają, żeby nie stać się celem nienawiści. Migracja bogactwa do Florydy i Teksasu nie dotyczy tylko pieniędzy, ci ludzie mają dość regulacji, przestępczości, absurdalnych ideologii i są zmęczeni udawaniem, że ich wspierają. W samej Florydzie jest 40 000 milionerów (i liczba ta rośnie), kolejnych 180 jest wartych ponad 100 milionów dolarów, a dwadzieścia więcej to miliarderzy i multi-miliarderzy. Sześciu z nich ma setki miliardów! Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że większość z nich nie jest liberałami. Spotkałem ich, spędziłem z nimi czas i prowadziłem interesy z niektórymi z nich. Mogą publicznie mówić, że są lewicowi, ale... za zamkniętymi drzwiami chcą niższych podatków, mniej regulacji, mniej przestępczości i mniej marnotrawstwa na głupie, marginalne kwestie.