Indyjskie ambasady to żart na Bliskim Wschodzie. Podają numery infolinii, ale nigdy nie odbierają telefonów. Jest tak wielu moich znajomych, którzy wykonali setki połączeń, a nikt nie odbierał po drugiej stronie. Ludzie w ambasadzie bezczelnie mówią, że nie mogą pomóc, bo jutro jest Holi. Mam zrzuty ekranu od tylu osób, gdzie nawet w bardzo poważnej sytuacji awaryjnej mówią, żeby skontaktować się z nimi pojutrze. Jakby, stary, pewnie, Holi jest ważniejsze niż ratowanie życia, bo to właśnie po to tu wysłano was na Bliski Wschód. Absolutnie absurdalne i nieludzkie zachowanie.